Nienawidzę wszystkich.

Miesiąc bez wpisu. To znaczy że przez miesiąc czułam się mimo wielu trudności silną dziewczynką. Niestety dziś się siły skończyły. Potrzebuję w koimuś mieć oparcie. I nie mam takiego kogoś.  Czuję się źle pod każdym względem. Fizycznie rzecz ujmując mam wysypkę przez cholernego kota mojej mamy na którego mam alergie, a moje leki nie działają. Pod względem psychicznym kompletna porażka. Spotkałam się kilka razy z ex od zerwania. Za każdym razem lądowaliśmy w łóżku. Jego zdaniem świetna zabawa. Ja nie mam pojęcia czego on oczekuje. Wie jakie jest moje podejście do sexu i nie zmieni się ono nawet jak będę udawać przez samą sobą że jest inaczej. Robi mi nadzieję i bawi się mną będąc emocjonalnie niedostępnym dla mnie. Nigdy nie byłam dobra w domyślaniu się o co chodzi facetom nie kumałam kiedy chcą mnie poderwać czy coś a jego juz kompletnie nie rozumiem. Niby chce utrzymać kontakt ale nie chce mnie chce zachowyać się tak jak kiedy byliśmy parą ale mnie nie chce. Nic nie rozumiem i czuję się strasznie zagubiona nie wiem co czuję. W tej samej chwili chciałabym się przytulić do niego i go udusić. Tak cholernie potrzebuję kogoś do rozmowy o tym. I tęsknię za moim terapeutą który umiał mnie jakoś ogarnąć. Do końca września października bankowo nie będę miała opcji wrócić na terapię. Do tego dobija mnie ojciec który zobaczył razem z wujem we mnie kobietę aż za bardzo i co chwila słyszę że dupę mam fajną ale cycki to za małe albo ojciec czasami klepie mnie w dupę mimo protestów moich mojego brata i mamy. czuję się wtedy jak rasowa dziwka. Nienawidzę tego. Do tego ciągłe podteksty kiedy im zięcia przyprowadzę jakby nie wiedzieli że dopiero co facet mnie zostawił. Nienawidzę ich wszystkich. Do tego ex zakomunikował że nie ważne że jako prezent dał mi na święta anulowanie kasy którą mu wisiałam teraz mam oddać bo mam pracę a tak to nie sądził że kiedykolwiek mu oddam. Bo jego zdaniem to że chce wymienić laptopa i opłacić studia to pierdoły a nie wydatki. Aha no i drama chcę wymienić komórkę i nie ważne że robię to zawsze co 2 lata wraz ze zmianą abonamentu jego zdaniem zbędny wydatek. Najlepiej zebym od razu pracodawcy podała jego numer konta do przelewania mojej pensji. Tak cholernie brakuje mi kogoś z kim mogłabym pogadać. Komu serio zależy na mnie. Tak cholernie czuję się samotna. Mam wrażenie że jakbym zniknęła nikt by nie zauważył.

I wanna se ME be brave :)

W ramach napływu mas pozytywnej energii, która ostatnio silnie mnie otacza :)

Możesz być niesamowity
Możesz przekształcić zdanie w broń albo lek
Możesz być wyrzutkiem
Albo sprzeciwem na czyjś brak miłości
Albo możesz zacząć podnosić głos
Nic nie zrani cię tak jak słowa
One siedzą pod twoją skórą
Trzymałeś je w środku, bez dostępu słońca
Czasami cień wygrywa
Ale zastanawiam się, co by się stało, gdybyś

Powiedział co chcesz powiedzieć
Pozwolił swoim słowom wyjść
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Z tym, co chcesz powiedzieć
Pozwolił swoim słowom wyjść
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Każdy przez to przechodził, każdy czuł się zastraszony
Przez swojego wroga
Upadłeś przez strach i zniknąłeś
Pochylony przed silnym
Nie biegnij, przestań trzymać język za zębami
Może jest ucieczka z klatki w której żyjesz
Może pewnego dnia pozwolisz światłu wejść
Pokaż mi jak wielka jest twoja odwaga

Powiedz co chciałbyś powiedzieć
Pozwól swoim słowom wyjść
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Z tym, co chcesz powiedzieć
Pozwolił swoim słowom wyjść
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Niewinność, z twoją historią ciszy
Nie zrobi dla ciebie niczego dobrego
Sądziłeś że zrobi?
Pozwól swoim słowom być wszystkim, tylko niech nie będą puste
Dlaczego nie powiesz im prawdy?

Powiedz co chciałbyś powiedzieć
Pozwól swoim słowom wyjść
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Z tym, co chcesz powiedzieć
Pozwolił swoim słowom wyjść
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Naprawdę chciałabym zobaczyć cię odważnego

Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię
Po prostu chciałabym zobaczyć cię

 

Dalej staram się pracować nad książką „Czas uzdrowić swoje życie. Poradnik dla DDA” T. Cermak i R. Jacques ale staram się każde zawarte w książce zadanie zrobić porządnie i nie ukrywam że czasami unikam ich robienia bo to gmeranie w niemiłych wspomnieniach a zależy mi na wykorzystaniu mojej pozytywnej energii na inne równie ważne rzeczy.

http://demotywatory.pl/4237271/Jesli-chce-sie-byc-szczesliwym-nie-wolno-gmerac-w-pamieci

Kolejne kartki „z pamiętnika”.

To akurat miał być list do ex, który napisałam dzień po rozstaniu, ale jakoś olałam go nie dokończyłam i porzuciłam nie wiedząc co pisać. Po co to pisać. Poniżej fragmenty piosenek bazgrane na marginesach.

„Wiem, że nienawidzisz tego określenia, ale czuję się jakbyś mnie zabił. Bolały mnie cholernie Twoje słowa. Porównywanie Ciebie ze skarbonką. Mówienie, że nie chcesz już być ze mną. Że za mało się starałam. Że nie starałam się dla siebie. Nie wierzę, że już nie poczuję Twojego zapachu. Nie zasnę na Twoim ramieniu. Nie będę czuła dotyku Twoich dłoni. Nie pocałujesz mojej szyi. Nie zatańczysz ze mną. Że to nie Twoje dzieci urodzę. O ile takie, w ogóle będę miała. Nie wierzę, że dałeś mi tak mało czasu. Taka maleńka szansa na taki wielki ciężar jakim jest DDA. Ciągle myślę co mogłam zrobić żebyś dał mi jeszcze trochę czasu. Żebyś zaczekał. Zwolnił tempo jak na spacerze.

Ale to nie ze mną teraz będziesz chodził na spacery. To nie mnie będziesz tulił. Patrzę na te wszystkie rzeczy i nie mam siły zacząć pakować. Myślę co mogłam zmienić żebyś dał jeszcze trochę czasu. Rozmawiał ze mną. Nie wiem co zrobić, Co zapakować.

No bo na co mi gry na PS skoro go nie mam.

I na co mi bielizna sexowna, którą mi kupiłeś? Nie mam dla kogo jej założyć.

Nie dociera do mnie brak CIebie w moim życiu. Brak Twojej miłości boli jakbyś wbijał we mnie nóż. Każde odepchnięcie bolało. Każda odmowa buziaka, przytulenia.

Czy mamy szansę wrócić kiedyś do siebie?

Nigdy nie winiłam Ciebie za to, że mam gównianą pracę.

Jeśli tym zerwaniem chciałeś pomóc mi się ogarnąć to był zły pomysł.

(fragment o prezencie dla niego i o tym, że słabo zapakowałam rzeczy które ma wysłać mi)

Działam na jakimś autopilocie”

Piosenki:

„… and if I lost you I lost myself”

„And if we only die once I wanna die with you”

„Tak trudno się podnieść, tak trudno wstać, gdy tyle wspomnień nie daje spać”

Kartka z pamiętnika.

Kolejna kartka z przypadkowego zeszytu odkopanego podczas sprzątania pokoju.

„Nigdy nie uwierzyłabym jakby mi ktoś powiedział, że (imię ex) uderzy mnie, a potem jeszcze opieprzy i się na mnie za to obrazi. A jednak nawet nie wygląda na to żeby kiedykolwiek zamierzał. Ma to gdzieś. Jakbym to ja odwaliła. I to za co? Bo NIECHCĄCY wygięłam kretyńską kartę. CO JA MAM ZROBIĆ?!?!?! Do tego zdziwiony jest, że się obraziłam. Ja widocznie jego zdaniem powinnam cieszyć się, że mnie uderzył bo w końcu śmiałam WYGIĄĆ KARTĘ. Brzmi jak zbrodnia. Co z tego, że go kocham? GÓWNO. On jest ze mną chyba tylko z przyzwyczajenia albo litości. Nie wyjebał mnie tylko dlatego, że nie sam sama rady. Bo dokąd? W (mieście w którym mieszkaliśmy razem 300 m od rodzinnego domu w którym jestem obecnie) sama się nie utrzymam. W (duże miasto koło mojego rodzinnego miasta) też ciężko. W (moje zasrane rodzinne miasto) to szkoda gadać. Nie mam nawet z kim pogadać. Bo co z psychologiem? 1 spotkanie 45 minut raz w tygodniu. Najbliższe za 2 tygodnie bo wypadła mi wizyta. To za mało żeby dać radę.

Nie pamiętam kiedy sam z siebie i z czułością mnie przytulił. Tak na prawdę przytulił, a nie na odwal bo mu marudzę. A tym bardziej mnie pocałował. Każe mi się leczyć z depresji ale sam też ją ma. Też potrzebuje pomocy bo nie jest sobą.

Co mam zrobić? Czy jeszcze istnieje szansa, że kiedykolwiek będzie chciał być ze mną tak bardzo jak kiedyś? Czy serio zasługuję tylko na to żeby mnie tolerować z litości? Jak do cholery to się stało, że zamiast czułych buziaków dostaję po głowie ręką? To znaczy, że za kilka lat skończę jak mama Przecież (imię ex) wie jak reaguję na bicie kobiet. Co myślał? Może on chce prowokować kłótnie? Może on sam nie potrafi odejść i tylko dlatego jeszcze jest ze mną? Może prowokuje kłótnie w nadziei, że sama odejdę? Tylko ja kurwa nie chcę odejść. I nie wiem co robić. Co się dzieje. Nie wyobrażam sobie życia bez niego i jednocześnie nie wyobrażam sobie być z kimś kto mnie uderzył. Może jestem tak mało warta, że zwyczajnie zasługuję na takie traktowanie? Jestem tak żałosna, że mi się należy? Kurewsko mi przykro że wiem, że sam z siebie nie wydusi nawet głupiego przepraszam. Póki nie zagadam pewnie nawet się nie odezwie. Nie liczy się dla niego jak się czuję. Tak kurewsko chciałabym już umrzeć. Nie być. Nie czuć. Zniknąć. Albo chociaż żeby ktoś powiedział mi co robić. Bo zupełnie nie wiem. Nie chcę istnieć. I nie mogę znieść myśli że (imię ex) śpi teraz smacznie i ma to gdzieś. Zamiast spróbować mnie traktować odpowiednio ma to gdzieś. Jakby był cholernie daleko. Dlaczego mnie uderzył?!?!?! Nie mógł pomarudzić? Cokolwiek. Ale UDERZYĆ? A co jeśli on ma tendencje do bicia kobiet ibędzie jak tata? Jak może planować ze mną wygląd mieszkania a potem mnie bić? A co jeśli będzie bił coraz częściej i mocniej? Teraz to, że mnie uderzył nie zrobiło na nim wrażenia. Lubi też się bawić w bicie. Skąd mam wiedzieć, gdzie jest granica?

Niech mnie ktoś przytuli. Powie co robić, że będzie ok. Najgorsze, że (imię ex) jest coraz dalej. Coraz mniej zauważa moje starania. A ja własnie w czasie terapii najbardziej go potrzebuję. Ciężko mi się starać skoro każdy mój krok pozostaje niemal niezauważony? Potrzebuję kogoś dla kogo mogę się starać. Ja dla siebie jeszcze długo nie będę motywacją.

Oddać wszystko za możliwość pozbycia się uczuć i wspomnień WSZYSTKICH. Byłoby 100 razy łatwiej. Wyjechać daleko. Zacząć od nowa. Albo zamknąć się w psychiatryku. Jak mogło NIC go nie ruszyć uderzenie mnie?! Połowa słów doktorka poszła się jebać. Bo przecież to, że dą dobrzy ludzie, którzy nie okłamują i nie krzywdzą miałam opierać na tym, że jestem z (imię ex). Bywa lepiej, bywa gorzej ale miał nigdy mnie nie bić. On miał mi pokazywać, że dobrzy faceci istnieją.”

Parę stron dalej mini wpis o tym, że brat exa nazwał Morwinkiem mojego chrześniaka, a kiedy ja mu powiedziałam, że nie chcę żeby nazywał go tak on uznał, że mam „zrytą banię”. Cóż widać mnie nie lubił. Nic dziwnego.

Co do pierwszego wpisu dodam tylko, że uderzenie nie było mocne bardziej jak puknięcie. Nawet nie zabolało fizycznie, ale chodziło o sam fakt. O dziwo następnego dnia dostałam prezent i przeprosiny i do zerwania nie uderzył mnie więcej. Psychicznie uraz został.

Dupa dupa dupa

http://bezlitosne.pl/static/content/fdc26fba96e6b23d69b728bf9.jpg

Gdzie jest przycisk wyłączający uczucia?

Jeszcze te zasrane egzaminy.

Jestem zmęczona.

Chcę ramionek do wyryczenia i wytulenia, które zrozumieją jak kurewsko ex skrzywdził mnie mówiąc na tydzień przed rzuceniem mnie, że nie ma mowy żeby mnie rzucił. I że nawet nie myśli o tym.

Czuję się jak wróg całego zasranego świata.